安i皻a....安i皻a....安i皻a....
Data: 19-12-2004 o godz. 14:28:15
Temat: PHP-Nuke


Id 安i皻a, a to oznacza 瞠...

Najpierw trzeba, kurwa, kupi prezenty. Oznacza to, 瞠 b璠 lata po sklepach, przepycha si przez spoconych ludzi z ob喚dem w oczach, 瞠by wyda mn鏀two kasy na jakie pierdo造. Co gorsza, wszystko ju kiedy komu kupi貫m. Wujek Edek dosta w zesz造m roku flaszk, a przecie nie kupi mu w tym roku ksi捫ki, bo ten facet nigdy nie przeczyta nic ponad tekst na etykiecie p馧litr闚ki. Ciocia Jadzia rok temu ukontentowa豉 si kremem nawil瘸j帷ym, co go kupi貫m z przeceny, bo za tydzie ko鎍zy si termin wa積o軼i. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery by豚y krem przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek 瘸den krem nie wyg豉dzi, a po drugie, przecie nie wydam na kosmetyki ca貫j kasy na Bo瞠 Narodzenie.

I tak ze wszystkimi. Dziecko mord drze o jaki nowy program komputerowy, cho i tak wiadomo, 瞠 przestanie si nim zajmowa po 48 godzinach, bo ka盥a gra jest dla niego za trudna, P馧m霩g jeden. 皋na b璠zie mia豉 jak zwykle pretensje, 瞠 Kowalska z jej biura dostanie co 豉dniejszego. W rezultacie kupi byle co - jak co roku.

Potem 郵edzik w pracy z lud幟i, kt鏎ych mordy s mi nienawistne, i patrzenie na m瘯i szefa, kt鏎y 篡czy nam "du穎 pieni璠zy", cho wszyscy wiedz, 瞠 dopiero wtedy by豚y szcz窷liwy, gdybym pracowa za misk zupy z brukwi przykuty 豉鎍uchem do komputera. Krwiopijca jeden. Potem wszyscy si nawal jak szpaki, a pan Henio ob郵ini biust pani Bo瞠ny z ksi璕owo軼i, zamkn si oboje w archiwum, bo oni zawsze wal si jak kr鏊iki, kiedy s naprani. Nast瘼nego dnia kac, w dodatku 穎na b璠zie robi wym闚ki.

Jeszcze tylko trzeba jebn望 w baniak karpia, bo ma鹵onka - uwa瘸cie - wra磧iwa jest i na m瘯i zwierz徠ka nie mo瞠 patrze, cho mnie m璚zy od 15 lat bez zmru瞠nia oka, garbata owca. Przynie嗆 i przystroi choink. Z dzieckiem, "瞠by mia這 ciep貫 wspomnienia z dzieci雟twa, a ono w dupie ma choink, mnie, Bo瞠 Narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny mo瞠 mie jakiekolwiek wspomnienia? No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, ma ich w t i z powrotem. Jedna wielka m瘯a. Co za kutas wymy郵i ten 透awy termin "rodzinna wieczerza"? Przyjd wszyscy ci, od kt鏎ych na co dzie trzymam si z daleka z dobrym skutkiem.

Usi康ziemy za sto貫m... A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba b璠zie si k豉mliwie ucieszy, cho z g鏎y wiem, 瞠 ten krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyk闚 dope軟i豚y liczn kolekcj podobnych g闚ien, gdybym oczywi軼ie zawali szaf takim badziewiem, a nie zaraz nast瘼nego dnia wyrzuci wszystko do 鄉ietnika. Dostan te najta雟zy koniak i jakie kosmetyki. Jakie ? b璠 wiedzia ostatniego dnia przed Wigili, kiedy w pobliskim supermarkecie zaczn wyprzedawa to, czego nie uda這 si upchn望 ludziom. Po prezentach si zacznie. Te same krety雟kie dowcipy wuja Bronka, zw豉szcza, kurna, ten o g御ce Balbince. Wszyscy b璠 dokarmia mojego psa po to, 瞠by narzyga w nocy na po軼iel. Ciotka za透awi si po dw鏂h godzinach 簑cia 瘸rcia z wytrwa這軼i tapira i zacznie p豉ka, "jak to dobrze, 瞠 trzymamy si razem". G闚no prawda akurat, co wyka膨 nast瘼ne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy si ju, zacznie wyzywa swojego 郵ubnego od z豉manych chuj闚. To oczywi軼ie prawda, ale dlaczego popiera to rzucaniem w niego salaterk po 郵edziach? Mniejsza o jego mord, ale ciotka nigdy nie trafia. Plama na wersalce cuchnie jeszcze przez dwa tygodnie po Wigilii. Jedyna nadzieja, 瞠 akurat w tym roku 6-letnia latoro郵 kuzynostwa z Lublina nie nawali w gacie w po這wie kolacji i nie zakomunikuje o tym rado郾ie jeszcze przed deserem. Bo to, 瞠 co wywali sobie na 貫b ze sto逝, to pewne jak w banku. Jeszcze tylko musz prze篡 debilne gadki o polityce, przy kt鏎ych wszyscy oczywi軼ie skocz sobie do garde i na siebie si poobra瘸j. Na koniec ciotula Jadzia pu軼i male鎥iego pawika na 軼ian ko這 swojego fotela i mo積a b璠zie odtr帳i koniec m璚zarni.

A nie, by豚ym zapomnia. Kolejn rozrywk b璠zie wyprawa na pasterk, bo to religijna rodzina. No to p鎩d, cho nikt nigdy nie wyja郾i, po nag陰 choler t逝c si po nocy, 瞠by sta na mrozie w bezruchu przez godzin czy wi璚ej. Ciekawe, czy moja ma鹵onka znowu wywinie or豉 na ryj na schodkach ko軼i馧ka - jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W ko軼iele, je郵i tam si dopcham, b璠zie cuchn望 jak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoj na w豉snych nogach, bo za du篡 t這k, 瞠by upa嗆. Czasem tylko kto beknie albo pu軼i g這郾o b彗a, ale i tak nikt na to nie zwr鏂i uwagi, bo wszyscy drzemi na stoj帷o. Wracaj帷 trzeba tylko b璠zie uwa瘸 na ch這pc闚 z osiedla, bo w Wigili katolicka m這dzie szczeg鏊nie lubi wpierdoli bli幡iemu. Rok temu zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego nie zauwa篡, bo by zalany w p豉skorze嬌.

Wreszcie wychodz z cha逝py, wory jedne. Moment zamykania drzwi za ostatnim z tych troglodyt闚 jest najszcz窷liwsz chwil w moim 鈍i徠ecznym 篡ciu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijaj jak z bata strzeli, bo wielkimi krokami zbli瘸 si kolejny krety雟ki wynalazek - Sylwester.

Ludzie! Kto to wymy郵i?! Ju od listopada 郵ubna wydala z siebie idiotyczne pomys造, 瞠by p鎩嗆 na"jaki bal". Jakby鄉y srali pieni璠zmi... Albo 瞠by gdzie wyjecha, gdzie gor帷o. A niech se w陰czy farelk pod fikusem, b璠zie mia豉 tropiki w cha逝pie. I tak przecie sko鎍zy si na balandze u Witka.Jasne, trzeba 豉dnie si ubra, bo wszystkim si wydaje, 瞠 to jaki uroczysty dzie. Czyli 穎na najpierw pu軼i w tr帳 p馧 bud瞠tu domowego na jak捷 kieck, w kt鏎ej wygl康a jak zwykle, czyli jak w worku po nawozach sztucznych. Ale cena taka, 瞠 za to mo積a by 篡wi jeden powiat w Somalii przez kwarta. Ja si wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja wymy郵i豉, 瞠 m篹czyzna wygl康a dobrze, gdy wdzieje na siebie marynar, co pije pod pachami. Pod szyj zawi捫 sobie kolorowy postronek. I tak mam przewag, bo prysn na dzi鏏 jak捷 wod kolo雟k i jazda, a ma鹵onka k豉dzie sobie tapety tyle, 瞠 palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacj. I zajmuje ze trzy godziny. ζzienka, oczywi軼ie, zaj皻a i wszyscy pozostali domownicy mog szcza do zlewu, jak maj potrzeb, albo niech zdychaj na uremi. U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia si co nowego, na czym mo積a by oko zawiesi. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chocia Witu ma du膨 cha逝p, to ryzyko za du瞠. Zreszt ka盥a kobitka jeszcze przed p馧noc doprowadza si do stanu, w kt鏎ym wygl康a jak kupa. W tym dniu trzeba by radosnym jak m這dy pies, szczerzy z瑿y w u鄉iechu i rusza w tany, nawet je郵i nie pyty nie mam o tym poj璚ia. Zreszt nikt nie ma, za to wszyscy miotaj si w konwulsjach i po kr鏒kim czasie cuchn, jak gdyby nie myli si z tydzie. Baby w szczeg鏊no軼i. Z facetami jest prostsza sprawa, bo ju ko這 jedenastej s pijani w sztok i be趾ocz albo chc rucha wszystko, na co trafi w drodze do baru.

O p馧nocy trzeba obca這wa wszystkie te o郵inione i 鄉ierdz帷e w鏚 mordy, ob逝dnie 篡cz帷 wszystkiego najlepszego, cho jedyne, o czym wtedy my郵, to 瞠by ich szlag trafi czym pr璠zej. Potem sylwestrowa noc, banalna do b鏊u - rozmazane makija瞠 kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy w豉軼icielka walnie mord w sa豉tk), 酥i帷y pokotem faceci, jacy zarzygani klienci w kiblu. Ja, oczywi軼ie, nawal si ju przed p馧noc, 瞠by unikn望 konieczno軼i odwo瞠nia mojej nawalonej 郵ubnej do domu. I tak zako鎍z ten najgorszy okres w roku.





Artyku jest z Forum AMANDY
http://www.amanda.radom.net

Adres tego artyku逝 to:
http://www.amanda.radom.net/modules.php?name=News&file=article&sid=170