Kilka luźnych dowcipów ( przesłanych mi przez Jacka ) .
Data: 02-02-2004 o godz. 22:36:19
Temat: PHP-Nuke


Zachęcony pozytywnymi komentarzami dotyczącymi poprzedniego artykułu, podsyłam kilka ( chyba śmiesznych ) dowcpów :))))

Dwóch maszynistów w lokomotywie. Pierwszy, głosem beznamiętnym:
- Na torach leży człowiek...
- Jezus Maria! Gdzie?! -wrzeszczy drugi ze zgrozą spoglądając przez
szybę.
Tamten chłodno:
- Za nami. Przed nami to on biegł.

--

Spotykają się dwie koleżanki
- No jak tam twój chłopak? Nadal cały czas pochłonięty matematyką?
- A daj spokój... nie chcę już nic o nim słyszeć... Wczoraj wieczorem
dzwoniłam do niego, a on mi powiedział, że nie ma dla mnie czasu, bo
właśnie
pieprzy się z jakimiś dwiema niewiadomymi ...

--

Żeński akademik. W drzwiach wielka portierka zagradza dalszą drogę
podchmielonemu studencinie..
- A ty do kogo łachudro?!!- wrzeszczy
- A do kogo mamuśka radzi..?

--

Trzech fałszerzy dostało się do więzienia. Trafili pod celę razem z
Big-Bolcem, postrachem całego więzienia. Stoją wystraszeni pod ścianą i
czekają co będzie dalej. Big-Bolec zmierzył ich zabójczym wzrokiem i
pyta
pierwszego:
- Za co siedzisz?
- Fałszowałem pięćdziesiątki.
- No to wyr*cham cię 50 razy.
- A ty za co?
- Fałszowałem setki.
- Masz przesrane, wyr*cham cię 100 razy.
W tym samym momencie trzeci zemdlał, a tamci zaczęli lać ze śmiechu.
- A temu co się stało? Za co on siedzi?
- Sfałszował umowę...
- Jaką k*rwa umowę?!
- Użytkowania wieczystego.
--

Po wieloletnich badaniach naukowych który ze środków na kaca
> jest lepszy Alcaprim czy Alkazelcer ogłoszono wyniki badań:
> lepszy jest Alkazelcer ... bo ciszej się rozpuszcza! ;)
--

Rozmowa pacjentki z lekarzem (w tonie błagalno - szorstkim):

- Panie doktorze - niech mnie pan pocałuje"
- Ależ to wykluczone! Absolutnie wykluczone!
-Ale ja tak proszę - niech mnie pan pocałuje panie doktorze!
- Absolutnie wykluczone - nie robię takich rzeczy!"
-Ale Panie doktorze - choć jeden raz!"
- Nie, nie i nie - ja nawet pieprzyć się z panią nie
powinienem!
--
Złapał leśniczy kłusownika i pyta:
- Co Pan tu robi?
- Kłusuję!
> I pokłusował dalej.
--
Dworzec Centralny w Warszawie w kasach MIĘDZYNARODOWYCH-- Bohaterowie: Kasjerki 1, 2;
- turystka i jej mąż (oboje z Ameryki),
- jakiś facet za nimi.
> Podchodzi turystka do kasy: - Hello, when does the
next train to
> > Moscow
> > > > > leave?
> > > > > Kasjerka 1: - Słucham?
> > > > > - When does the next train to Moscow leave?
> > > > > - Proszę głośniej bo nie rozumiem.
> > > > > - Excuse me?
> > > > > - A, pani Angielka... Zośka, zawołaj Krysię, ona
chyba zna
> > > > > angielski... (przypominamy: kasa MIĘDZYNARODOWA).
> > > > > Zośka:
> > > > > - Nie ma Krysi, poszła na papierosa.
> > > > > - No to Baśkę, ona chyba po niemiecku zna...
> > > > > - Dzisiaj nie pracuje.
> > > > > - No to chodź tu sama, bo nie rozumiem co klientka
chce...
> > > > > - Dobra idę.
> > > > > Po chwili, Zośka:
> > > > > - Słucham?
> > > > > Turystka:
> > > > > - One ticket to Moscow, please.
> > > > > - Do Moskwy? Da, pożałujsta. A w kotoryj czas?
> > > > > - Excuse me?
> > > > > - Nu davajte, sleduszcij pojezd idet v vosiem czasov.
Hotite
> bilet
> > > > > pokupit'?
> > > > > - (do męża) Oh my god. I don't understand her...
> > > > > Jakiś facet za nimi:
> > > > > - Excuse me. Could I help you with this?
> > > > > - Yes, please, thank you.
> > > > > Facet do kasjerki:
> > > > > - Przepraszam, o której najbliższy pociąg do Moskwy?
> > > > > - A pan co chciał? Kolejka jest!
--
Dycha

Po przeszło czterdziestu latach pracy w zawodzie listonosza przyszedł czas
na emeryturę. Okoliczni mieszkańcy, każdy na swój sposób, postanawiają podziękować mężczyźnie za wieloletnią pracę. Kiedy przychodzi do pierwszego
domu, otrzymuje czek na sto złotych. W kolejnym domu dostaje pudełko
kubańskich cygar, w trzecim - butelkę drogiej whisky.
Kiedy dochodzi do czwartego domu, drzwi otwiera piękna, skąpo odziana blondynka.
Zaprasza go do środka, zaciąga do sypialni i tam uprawiają seks przez godzinę.
Potem kobieta przygotowuje królewski posiłek, a na koniec podaje kawę z banknotem
dziesięciozłotowym pod filiżanką.
Zaciekawiony listonosz pyta blondynkę:
- To, co pani dla mnie zrobiła, było wspaniałe, ale po co ta dycha?
Kobieta wyjaśnia mu:
- Zastanawialiśmy się z mężem, jaką niespodziankę panu zrobić w
ostatnim dniu pracy i mąż powiedział: ,,Pieprz go... Daj mu dychę''.
No, a posiłek wymyśliłam sama!







Artykuł jest z Forum AMANDY
http://www.amanda.radom.net

Adres tego artykułu to:
http://www.amanda.radom.net/modules.php?name=News&file=article&sid=148